Sylius 2 – czas na upgrade. Uruchamiamy hub edukacyjny dla zespołów technologicznych
Migracja do Sylius 2 to nie tylko aktualizacja wersji. Sprawdź, co zmienia Symfony 7, API Platform 4 i jak przygotować p...
Czytaj więcej →Nie zawsze trzeba znać technologię, żeby zacząć z niej korzystać. Czasem wystarczy po prostu wykonać skok wiary i sprawdzić, co się wydarzy. Niemożliwe? Hackathon HackOn Open Mercato udowodnił mi, że to prawda.
Na wydarzenie pojechałem bez wcześniejszego przygotowania. Nie miałem doświadczenia z Open Mercato, nie pisałem wcześniej w TypeScript i nie miałem gotowego pomysłu na projekt. Mimo to w ciągu 1,5 dnia udało się zbudować działający system, który obsługuje zgłoszenia od momentu kontaktu klienta aż po planowanie pracy serwisantów w terenie.
I właśnie to było w tym wszystkim najciekawsze – nie tylko dlatego, że coś dowieźliśmy, ale jak szybko weszliśmy w zupełnie nowe środowisko i zaczęliśmy w nim pracować na serio.
Pierwsze zaskoczenie, ale pozytywne, pojawiło się naprawdę szybko. W dobrze zaprojektowanym, AI-first środowisku, wzbogaconym o przemyślane narzędzia, brak znajomości technologii przestaje być barierą.
Nie miałem wcześniejszego kontaktu ani z platformą, ani ze stackiem technologicznym. Zamiast próbować nadrabiać teorię, od razu postawiłem na działanie. W hackathonowym tempie nie chodzi przecież o to, żeby od pierwszej minuty rozumieć wszystko. Znacznie ważniejsza jest umiejętność szybkiego testowania, iterowania i sprawdzania, co działa.
Od początku kluczową rolę odegrały narzędzia AI. To z nimi postawiłem środowisko, sprawdziłem, co jest w środku, i towarzyszyły mi później praktycznie na każdym kroku. Codex zapewnił nam dodatkowe konta premium, żeby nie zabrakło tokenów. I tak ich zabrakło! Ale to dobrze pokazuje skalę wykorzystania AI w tym projekcie – to nie był dodatek ani ciekawostka, tylko podstawowe narzędzie pracy.
Krótki czas i jasno określony cel wymuszają decyzje. Nie ma przestrzeni na overthinking, a wiele rzeczy weryfikuje się w praktyce dużo szybciej niż w dokumentacji.
Pierwsze wrażenie z Open Mercato? Nie walczyłem z frameworkiem.
Od razu dostałem sensowną bazę. Rzeczy, które w wielu projektach trzeba budować od zera, tutaj już były. Jednocześnie nie miałem poczucia, że platforma zamyka mnie w jakimś sztywnym modelu. Jeśli coś nie pasowało, można było to rozszerzyć lub zmienić. A nawet jeśli trzeba było dotknąć czegoś w core, co u mnie zdarzyło się właściwie raz, to dało się to zrobić bez bólu.
W kontekście hackathonu to kluczowe. Zamiast tracić czas na fundamenty, mogliśmy bardzo szybko wejść w logikę biznesową i skupić się na tym, co rzeczywiście wnosi wartość.
Być może lata korzystania z Syliusa przyzwyczaiły mnie do metodyki: framework daje 80%, a resztę dopasowujesz do konkretnego przypadku. To nie jest klasyczne podejście, w którym narzędzie narzuca Ci sposób pracy, a Ty próbujesz się w nim zmieścić. Raczej dostajesz zestaw klocków i budujesz z nich dokładnie to, czego potrzebujesz.
Wybraliśmy track „showcase” i właśnie tam, godzina po godzinie, zaczął powstawać PoC „Open Serwis”.
W praktyce był to system obsługi zgłoszeń serwisowych – od momentu, kiedy klient dzwoni albo wysyła maila, aż po zaplanowanie pracy serwisanta w terenie.
System przyjmował zgłoszenia z różnych kanałów i od razu je przetwarzał. AI wyciągało z nich kluczowe informacje – co się zepsuło, gdzie, w jakim kontekście i z jakim priorytetem – a następnie zamieniało to w konkretny rekord. Bez ręcznego przepisywania, bez zgadywania, bez żmudnego przenoszenia danych z jednego miejsca do drugiego.
Na tej podstawie operator mógł planować dalszą pracę. Kto ma odpowiednie umiejętności, kto jest dostępny, gdzie trzeba dojechać, ile to zajmie, jakie są koszty, jak wygląda trasa. Do tego dochodziły mapy, estymacja dojazdów i kilometrówka – wszystko spięte w jedną całość.
I najlepsze jest to, że to faktycznie działała!
Development był mocno wspierany przez AI. Codex, Claude, kilka terminali, dużo równoległych procesów. Przez cały hackathon nawet nie otworzyłem IDE. Kod powstawał, zmieniał się i iterował praktycznie w locie. Po mojej stronie było przede wszystkim nadawanie kierunku, podejmowanie decyzji i weryfikacja rezultatów.
Tu trzeba też powiedzieć coś ważnego: tego projektu nie dałoby się zrobić w pojedynkę.
Dołączyłem do zespołu, którego wcześniej nie znałem, a mimo to od razu udało nam się zbudować naprawdę świetną współpracę. To był jeden z tych rzadkich momentów, kiedy ludzie widzą się pierwszy raz, a po kilku godzinach działają tak, jakby pracowali razem dużo dłużej.
Ogromne znaczenie miało to, że w zespole byli specjaliści od biznesu, którzy naprawdę wiedzieli, co chcemy osiągnąć. W świecie AI-first samo „jak to zrobić” staje się coraz tańsze. Prawdziwą wartością jest świadomość „co” i „dlaczego” w ogóle warto zbudować. I to było tutaj bardzo wyraźne.
Do tego my – programiści mierzącymi się z problemami, które biznes stawiał przed nami praktycznie na bieżąco. Duże podziękowania dla Jarka, Roberta, Dawida i Bartka z Itrix oraz Łukasza z Hycom - za wspólny wysiłek i naprawdę imponujący efekt końcowy.
Najważniejszy wniosek? Open Mercato ma naprawdę duży potencjał.
To rozwiązanie lekkie, elastyczne i daje się szybko uruchomić lokalnie. Dla mnie szczególnie ciekawe było to, jak dobrze koncepcyjnie uzupełnia technologie, w których pracuję na co dzień. Widać tu potencjał do budowania sensownych, komplementarnych rozwiązań dla projektów, które wymagają czegoś więcej niż gotowego pudełka.
Drugi wniosek? Wejście w nową technologię nie musi być dziś długim i bolesnym procesem. Niedogodności związane z nieznajomością składni czy podstaw środowiska da się w dużej mierze rozbroić przy pomocy AI. To, co zostaje, to klasyczne problemy inżynierskie – jakość rozwiązania, sensowna architektura, dobre decyzje projektowe. A to są rzeczy, które znamy z innych wdrożeń.
Jeśli środowisko nie stawia oporu, jesteś w stanie dowieźć coś sensownego dużo szybciej, a AI bardzo to przyspiesza – szczególnie na początku, kiedy wszystko jest nowe.
Oczywiście nie jest idealnie. Open Mercato to wciąż młody produkt, który rozwija się na naszych oczach. Sam hackathon dostarczył ponad 200 kontrybucji do core'a, więc dobrze było zobaczyć, jak żywy jest ten ekosystem. Ale właśnie to może być też jego siłą. Bycie na tak wczesnym etapie daje możliwość realnego wpływu, pomocy i współtworzenia kierunku rozwoju. A dla klientów, którzy są gotowi wejść w to trochę wcześniej, oznacza to tempo i elastyczność, których trudno szukać w bardziej zamkniętych, dojrzałych narzędziach.
To platforma do budowania aplikacji biznesowych, która daje gotową bazę i jednocześnie pozwala ją rozwijać pod konkretne potrzeby projektu.
Łączy gotowe elementy z możliwością ich swobodnego rozszerzania. Nie zaczynasz od zera, ale też nie jesteś zamknięty w gotowym rozwiązaniu.
Tak, jeśli masz środowisko, które nie blokuje i skupiasz się na iteracyjnym budowaniu rozwiązania zamiast na perfekcyjnym przygotowaniu.
Przyspiesza wszystko, co powtarzalne – od generowania kodu po testowanie pomysłów. Dzięki temu możesz szybciej iterować i sprawdzać różne podejścia.
Migracja do Sylius 2 to nie tylko aktualizacja wersji. Sprawdź, co zmienia Symfony 7, API Platform 4 i jak przygotować p...
Czytaj więcej →
Rok 2026 w polskim IT zapowiada się imponująco. Na mapie eventów pojawią się techniczne legendy, jak SymfonyCon w Warsza...
Czytaj więcej →
Mogliśmy pochwalić się wcześniej (wiemy o tym od listopada 😅), ale teraz mówimy głośno: Commerce Weavers dołącza do gron...
Czytaj więcej →